Moja przygoda z Erasmusem zaczęła się trochę więcej niż 2 lata temu. Wiadomo... cała papierkowa oprawa zaczyna się dużo wcześniej. Miejsce docelowe powinno być wybrane jako jedna z pierwszych (o ile nie najważniejszych) rzeczy.
Pierwotnie miałam jechać na Sardynię. Mało turystów w okresie zimowym, mało atrakcji w okresie zimowym, mało.... za mało zdecydowania. I tak właśnie padło na Sycylię. Z braku laku, dobry kit. Nie ta wyspa, to inna, a Sardynia jak kocha, to poczeka.
Miejsca na Sycylię były 2. Akurat - jedno dla mnie, drugie dla mojej przyjaciółki Joanny. No i tak właśnie złożyłyśmy te papiery na Erasmusa i czekałyśmy na odpowiedź.
Odpowiedź przyszła - jedziemy na Sycylię!!! No i się zaczęło.
Szaleństwo, wielka radość, planowanie, podróże w czasie (i umyśle), przewidywanie przyszłości. Zrobimy to, pojedziemy tam, kupimy to, zjemy to ecc, ecc.
Moja ogromna radość (w końcu marzenie i długo oczekiwany cel został osiągnięty), mojej mamy potężna panika: "Ale jak to? Jesteś pewna, że na Sycylię? To już lepsza była ta Sardynia, przynajmniej bezpieczna. A nie można tego jeszcze zmienić? No ale wiesz, nie musisz nigdzie jechać". I tak do dnia wyjazdu.
Wiadomo, stereotypy krążą i zataczają koło i tak jest też z dobrymi nowinami i plotkami.
Pytanie nr.1: "A nie boisz się Mafii?" rozwaliło mnie na łopatki i robi to do tej pory, niezmiennie.
"No ale wiesz jak tam jest gorąco" - w zimie wytrzymujemy w temperaturze -20stopni i jakoś nic się nie dzieje, więc nie rozumiem przejęcia.
No i ogólnie tak to leciało... nasłuchałam się tych bredni, których przy oklaskach i pochwałach mojej/nie mojej decyzji było zdecydowanie więcej; musiałam bronić swojego wyboru jak lwica i nie dać się namówić na zrobienie głupoty. No i nadszedł w końcu ten pamiętny wrzesień 2012, no i poleciałam.
Ogólnie rzecz biorąc, patrząc z perspektywy czasu, nie zamieniłabym Catanii na żadną hiszpańską Barcelonę, niemiecki Berlin czy francuski Paryż. Nawet Rzymowi powiedziałabym stanowcze "NIE!".
Sycylia zimą ma mało turystów, trochę więcej atrakcji i grono otwartych i pozytywnych mieszkańców, którzy pomogą Ci jak mało kto.
piątek, 4 lipca 2014
środa, 2 lipca 2014
Sycylijskie przemyślenia
Pamiętam, że od zawsze (do momentu wyjazdu na wyspę), już jako mała dziewczynka, gdy słyszałam słowo "Włochy" to w głowie pojawiały się typowe obrazy t.j.: słońce, morze, luksus, pizza. Gdy jednak padało słowo "Sycylia" to pierwsze skojarzenie było bardziej bliskie czemuś egzotycznemu i niebezpiecznemu.
Nie wiem dlaczego tak było, a u co poniektórych jest tak do tej pory. Nie zastanawiamy się jak żyją ludzie na tym skrawku lądu, który teoretycznie należy do Włoch i jest regionem autonomicznym. Nie myślimy, czy są inni od nas, czy ich mentalność jest inna od naszej. Większość ludzi uznaje ich za nierobów i mafiosów, którzy cały dzień siedzą w barze pijąc 10-te z kolei espresso.
Nie wiemy, a może i nie chcemy wiedzieć, że dialekt sycylijski ma kilkanaście swoich "poddialektów" (dialekt catanese różni się od siracusano, ten z kolei od ragusano i ennese, a ennese ma się nijak do palermitano, messinese i trapanese itd, itp); że już w czerwcu temperatury dochodzą do 40stC, czy że aż do lat 50-60 XX wieku ponad 80% sycylijczyków nie umiało czytać i pisać.
Tak sobie myślę, że czasami trzeba zagłębić się w kulturę i historię danego kraju (w tym wypadku chodzi mi Sycylię), żeby zacząć rozumieć. Rozumieć ludzi i ich życie, rozumieć kulturę, cywilizację i jej rozwój, rozumieć kuchnię. Rozumieć po prostu... i zacząć doceniać to, co się ma i gdzie się żyje.
Bo mimo, że kocham Sycylię i jej mieszkańców, to mieszkanie na wyspie nauczyło mnie przede wszystkim trzech najważniejszych rzeczy: szacunku, pokory i nieoceniania ludzi po pozorach.
Nie wiem dlaczego tak było, a u co poniektórych jest tak do tej pory. Nie zastanawiamy się jak żyją ludzie na tym skrawku lądu, który teoretycznie należy do Włoch i jest regionem autonomicznym. Nie myślimy, czy są inni od nas, czy ich mentalność jest inna od naszej. Większość ludzi uznaje ich za nierobów i mafiosów, którzy cały dzień siedzą w barze pijąc 10-te z kolei espresso.
Nie wiemy, a może i nie chcemy wiedzieć, że dialekt sycylijski ma kilkanaście swoich "poddialektów" (dialekt catanese różni się od siracusano, ten z kolei od ragusano i ennese, a ennese ma się nijak do palermitano, messinese i trapanese itd, itp); że już w czerwcu temperatury dochodzą do 40stC, czy że aż do lat 50-60 XX wieku ponad 80% sycylijczyków nie umiało czytać i pisać.
Tak sobie myślę, że czasami trzeba zagłębić się w kulturę i historię danego kraju (w tym wypadku chodzi mi Sycylię), żeby zacząć rozumieć. Rozumieć ludzi i ich życie, rozumieć kulturę, cywilizację i jej rozwój, rozumieć kuchnię. Rozumieć po prostu... i zacząć doceniać to, co się ma i gdzie się żyje.
Bo mimo, że kocham Sycylię i jej mieszkańców, to mieszkanie na wyspie nauczyło mnie przede wszystkim trzech najważniejszych rzeczy: szacunku, pokory i nieoceniania ludzi po pozorach.
piątek, 21 lutego 2014
Etna
"Kiedy bogowie olimpijscy przy pomocy niezawodnego Heraklesa pokonali zagrażający im ród gigantów, matka pokonanych olbrzymów - bogini Gea, dysząc pragnieniem zemsty, wydała na świat najstraszliwszego potwora wszystkich czasów. Olbrzym ten, imieniem Tyfon, sięgał głową gwiazd, gdy zaś rozpostarł ramiona - palcami lewej ręki dotykał wschodu słońca,a prawej zachodu. Tułów miał ludzki, ale pokryty pierzem, zamiast nóg kłębiły się sploty wężów, z paszczy ciekła wrząca smoła, a ze ślepi buchały płomienie.
Gdy ów przerażający stwór stanął u niebieskich wrót Olimpu, wszyscy bogowie pierzchli w popłochu do Egiptu. Tylko nieustraszony Zeus sam stawił czoła Tyfonowi. Zadał mu żelaznym sierpem tak celne ciosy, że zbroczony krwią potwór opadł zupełnie z sił. Wówczas Gromowładny przywalił go wśród Morza Śródziemnego wyspą Sycylią.
Pokonany gigant nie dał jednak za wygraną - co pewien czas zbiera siły i próbuje wydobyć się spod przygniatającej go wyspy. Gdy wstrząsa swym potężnym cielskiem i ciska płomienie z oczu - ziemię sycylijską przebiega drżenie, a z kraterów Etny wydobywa się ognista lawa."
cyt. "Sycylia w kalejdoskopie historii i legendy" J. Olkiewicz
Gdy ów przerażający stwór stanął u niebieskich wrót Olimpu, wszyscy bogowie pierzchli w popłochu do Egiptu. Tylko nieustraszony Zeus sam stawił czoła Tyfonowi. Zadał mu żelaznym sierpem tak celne ciosy, że zbroczony krwią potwór opadł zupełnie z sił. Wówczas Gromowładny przywalił go wśród Morza Śródziemnego wyspą Sycylią.
Pokonany gigant nie dał jednak za wygraną - co pewien czas zbiera siły i próbuje wydobyć się spod przygniatającej go wyspy. Gdy wstrząsa swym potężnym cielskiem i ciska płomienie z oczu - ziemię sycylijską przebiega drżenie, a z kraterów Etny wydobywa się ognista lawa."
cyt. "Sycylia w kalejdoskopie historii i legendy" J. Olkiewicz
niedziela, 9 lutego 2014
Sicilia bedda.
Sycylia... już sama nazwa przynosi na myśl pewne określone obrazy. Ulice, ludzi, typową dla tego regionu roślinność, architekturę.
Sycylia... chaos, zbiorowisko kultur uwarunkowane najazdami i podbojem tych ziem, tradycja.
Sycylia... chaos, zbiorowisko kultur uwarunkowane najazdami i podbojem tych ziem, tradycja.
| Catania, Castel Ursino |
| Palermo, La Cattedrale metropolitana della Santa Vergine Maria Assunta |
| Catania, Università degli Studi di Catania (Benedettini) |
| Catania |
| Gela |
| Palermo |
| Palermo |
| Siracusa |
| Catania |
środa, 29 stycznia 2014
Ludzie (cz.1)
Jak wiadomo najważniejszym elementem miejsca, do którego jedziemy są ludzie. To oni tworzą jego specyficzną atmosferę. To dzięki nim poznajemy nie tylko tradycje, kuchnię czy historię, ale również (a może przede wszystkim) kulturę danego terytorium.
Na Sycylii to właśnie ludzie są najważniejsi. Poznając ich uczymy się innego spojrzenia na świat, ale zauważamy też, że Sycylijczycy wydają się być niekiedy bardzo podobni do nas, Polaków.
Przede wszystkim są niezwykle gościnni. Nie wiem, czy skłoniły ich do tego liczne najazdy i podboje, bieda i chęć podzielenia się wszystkim co mają, czy może taka jest właśnie ich tradycja. Jedno jest pewne - w Polsce swego czasu bardzo popularne było powiedzenie "Zastaw się, a pokaż się", które wynikało z biedy, mimo której i tak należało być gościnnym. W dalszym ciągu w polskich domach mówi się "Gość w dom, Bóg w dom". Sycylijczycy, z mojego punktu widzenia, zachowują się tak, jakby chcieli połączyć te 2 powiedzenia w jedno. Mimo biedy, która może nie jest przez nas jadących tam niekiedy tylko na wakacje odczuwalna, dają z siebie wszystko.
Sycylijczyk (lub Sycylijka), który polubi Cię "od pierwszego wejrzenia" da Ci dosłownie wszystko. Traktuje Cię jak członka swojej rodziny, zaprosi Cię do siebie do domu, ugości Cię najsmaczniejszymi tradycyjnymi potrawami, zapozna Cię z najbliższymi, będzie Ci opowiadać najskrytsze historie rodziny nie tylko swojej własnej, ale też i sąsiadów... ogółem rzecz biorąc masz szansę stać się częścią sycylijskiej rodziny i przyjacielem domu. Dla nich w zamian liczy się przyjaźń, szczerość i oddanie. Tak naprawdę nie musisz być milionerem. Wystarczy, że jesteś otwarty, przyjaźnie nastawiony, dzielisz się z nimi tym co masz, wdajesz się w długie dyskusje i traktujesz ich jak swoich - masz na wieki zagwarantowane ich zaufanie. Ale wystarczy Twój jeden fałszywy ruch, który może ich urazić i obrazić. Straciłeś i rodzinę, i przyjaciół. Nie ma zmiłuj... Sycylijczycy są bardzo, ale to bardzo honorowi i mimo, że czasy się zmieniły to nadal daje się zauważyć, że "Bóg, Honor, Ojczyzna" i Rodzina to najważniejsze wartości w życiu prawdziwego Sycylijczyka.
cdn
Na Sycylii to właśnie ludzie są najważniejsi. Poznając ich uczymy się innego spojrzenia na świat, ale zauważamy też, że Sycylijczycy wydają się być niekiedy bardzo podobni do nas, Polaków.
Przede wszystkim są niezwykle gościnni. Nie wiem, czy skłoniły ich do tego liczne najazdy i podboje, bieda i chęć podzielenia się wszystkim co mają, czy może taka jest właśnie ich tradycja. Jedno jest pewne - w Polsce swego czasu bardzo popularne było powiedzenie "Zastaw się, a pokaż się", które wynikało z biedy, mimo której i tak należało być gościnnym. W dalszym ciągu w polskich domach mówi się "Gość w dom, Bóg w dom". Sycylijczycy, z mojego punktu widzenia, zachowują się tak, jakby chcieli połączyć te 2 powiedzenia w jedno. Mimo biedy, która może nie jest przez nas jadących tam niekiedy tylko na wakacje odczuwalna, dają z siebie wszystko.
Sycylijczyk (lub Sycylijka), który polubi Cię "od pierwszego wejrzenia" da Ci dosłownie wszystko. Traktuje Cię jak członka swojej rodziny, zaprosi Cię do siebie do domu, ugości Cię najsmaczniejszymi tradycyjnymi potrawami, zapozna Cię z najbliższymi, będzie Ci opowiadać najskrytsze historie rodziny nie tylko swojej własnej, ale też i sąsiadów... ogółem rzecz biorąc masz szansę stać się częścią sycylijskiej rodziny i przyjacielem domu. Dla nich w zamian liczy się przyjaźń, szczerość i oddanie. Tak naprawdę nie musisz być milionerem. Wystarczy, że jesteś otwarty, przyjaźnie nastawiony, dzielisz się z nimi tym co masz, wdajesz się w długie dyskusje i traktujesz ich jak swoich - masz na wieki zagwarantowane ich zaufanie. Ale wystarczy Twój jeden fałszywy ruch, który może ich urazić i obrazić. Straciłeś i rodzinę, i przyjaciół. Nie ma zmiłuj... Sycylijczycy są bardzo, ale to bardzo honorowi i mimo, że czasy się zmieniły to nadal daje się zauważyć, że "Bóg, Honor, Ojczyzna" i Rodzina to najważniejsze wartości w życiu prawdziwego Sycylijczyka.
cdn
wtorek, 14 stycznia 2014
Lądowanie
Pierwsze lądowanie na Sycylii pamięta się na całe życie. Może być ono traumatyczne albo wręcz przeciwnie, może okazać się jednym z najpiękniejszych. Może być początkiem niezapomnianej przygody lub może zniechęcić nas do całej wyspy.
Jedno jest pewne - wraz ze zrobieniem pierwszego kroku na sycylijskiej ziemi wkraczamy w inny świat.
Po pierwsze - już samo zrobienie pierwszego głębokiego oddechu jest dla nas pewną nowością. Czujemy to wszechogarniające nas ciepło, wręcz upał, i brak możliwości zachłyśnięcia się rześkością powietrza. Powiedzmy sobie szczerze. Sycylia to Sycylia i nie mamy się co czarować, że już we wrześniu temperatury spadną z +45 do +25. Co to, to nie. Gwarantowana ŚREDNIA temperatura we wrześniu to takie 35-40 stopni.
Po drugie - połączenie lotniska z centrum miasta... Omawiając ten podpunkt chciałoby go się przemilczeć... no ale się nie da. W zależności od lotniska i miasta, do którego ono "przynależy" połączenie to jest raz lepsze, raz nijakie. I tak, w Trapani sprawdźmy lepiej autobusy do centrum miasta lub bezpośrednio do Palermo. Jeśli lądujemy wieczorem i nie mamy żadnego zagwarantowanego transportu, ryzykujemy niewygodny!!! nocleg na lotniskowych ławeczkach, na których już samo siedzenie dłużej niż 10 minut jest wielką katorgą dla naszych czterech liter.
Następnie Palermo - lotnisko duże, międzynarodowe, dobrze połączone z centrum miasta. Podróż pociągiem to około 50 minut i wydane na bilet jakieś 7€. Jedna mała uwaga, a raczej dobra rada: przed dotarciem do Palermo uzbrojcie się w duże pokłady cierpliwości i zapomnijcie o zasadach estetyki jakie zostały Wam wpojone. Mimo pięknej i zabytkowej architektury Palermo to chaos, chaos, brud, chaos i ogromne korki uliczne.... zapomniałam jeszcze dodać, że to wszechobecne śmieci i chaos.
Trzecim, i chyba najlepiej połączonym lotniskiem jest Catania-Fontanarossa. Autobus linii 457 kursuje do centrum co 30 minut, kosztuje całego euraska (1€) i jest, o dziwo, punktualny. Największym plusem lotniska w Catanii jest przecudowny widok na Etnę.
No i po trzecie - jesteście w miejscu gdzie przeciwieństwa się przyciągają i tworzą harmonijną całość.Wykorzystajcie to dobrze, bo kto wie czy podróż na Sycylię kiedykolwiek Wam się jeszcze przydarzy.
Jedno jest pewne - wraz ze zrobieniem pierwszego kroku na sycylijskiej ziemi wkraczamy w inny świat.
Po pierwsze - już samo zrobienie pierwszego głębokiego oddechu jest dla nas pewną nowością. Czujemy to wszechogarniające nas ciepło, wręcz upał, i brak możliwości zachłyśnięcia się rześkością powietrza. Powiedzmy sobie szczerze. Sycylia to Sycylia i nie mamy się co czarować, że już we wrześniu temperatury spadną z +45 do +25. Co to, to nie. Gwarantowana ŚREDNIA temperatura we wrześniu to takie 35-40 stopni.
Po drugie - połączenie lotniska z centrum miasta... Omawiając ten podpunkt chciałoby go się przemilczeć... no ale się nie da. W zależności od lotniska i miasta, do którego ono "przynależy" połączenie to jest raz lepsze, raz nijakie. I tak, w Trapani sprawdźmy lepiej autobusy do centrum miasta lub bezpośrednio do Palermo. Jeśli lądujemy wieczorem i nie mamy żadnego zagwarantowanego transportu, ryzykujemy niewygodny!!! nocleg na lotniskowych ławeczkach, na których już samo siedzenie dłużej niż 10 minut jest wielką katorgą dla naszych czterech liter.
Następnie Palermo - lotnisko duże, międzynarodowe, dobrze połączone z centrum miasta. Podróż pociągiem to około 50 minut i wydane na bilet jakieś 7€. Jedna mała uwaga, a raczej dobra rada: przed dotarciem do Palermo uzbrojcie się w duże pokłady cierpliwości i zapomnijcie o zasadach estetyki jakie zostały Wam wpojone. Mimo pięknej i zabytkowej architektury Palermo to chaos, chaos, brud, chaos i ogromne korki uliczne.... zapomniałam jeszcze dodać, że to wszechobecne śmieci i chaos.
Trzecim, i chyba najlepiej połączonym lotniskiem jest Catania-Fontanarossa. Autobus linii 457 kursuje do centrum co 30 minut, kosztuje całego euraska (1€) i jest, o dziwo, punktualny. Największym plusem lotniska w Catanii jest przecudowny widok na Etnę.
No i po trzecie - jesteście w miejscu gdzie przeciwieństwa się przyciągają i tworzą harmonijną całość.Wykorzystajcie to dobrze, bo kto wie czy podróż na Sycylię kiedykolwiek Wam się jeszcze przydarzy.
niedziela, 12 stycznia 2014
Jadę na Sycylię. Co Ty na to?
Zastanów się dobrze i odpowiedz sobie na pytanie: co byś pomyślała, gdyby Twoja bliska znajoma oznajmiła Ci nagle "Wiesz, jadę na Sycylię na pół roku"?
Nie musisz się wysilać. Tak naprawdę istnieją dwa powszechne stereotypy na temat Sycylii i najczęściej to właśnie one prowokują dwie najczęściej spotykane reakcje.
Reakcja nr 1: "Ooo jak super!!! Ale Ci zazdroszczę!!! Plaża, morze, ciepło no i wiesz... Ci gorący Włosi."
Reakcja nr 2 (ta najczęściej spotykana): "Ooo naprawdę? Ale mówisz serio? Kurcze, wiesz... nie bierz tego do siebie ale... współczuję Ci. No bo wiesz... brud, bieda, pełno śmieci, ten gorąc, korupcja... no i jeszcze ta MAFIA. Proszę Cię, uważaj na siebie. A tak w ogóle to uważam, że powinnaś przemyśleć to jeszcze raz i podjąć słuszną decyzję".
No cóż, tacy już niestety jesteśmy, że jeśli tylko możemy, to staramy się patrzeć na świat przez pryzmat tego co usłyszeliśmy od kogoś, kto usłyszał, bo ktoś, kto mu powiedział, to słyszał jak mówili, że tamten co opowiadał to wiedział to NA PEWNO, bo... mu powiedzieli.
Tak naprawdę to wszyscy słyszeli, nikt nie był, ale każdy wie najlepiej.
Trzeba umieć powiedzieć sobie jasno "Jadę na Sycylię, bo...". Trzeba, a przynajmniej należałoby, zastanowić się poważnie, czy to jest właśnie TEN czas na zwiedzenie i poznanie TEGO właśnie miejsca. No i, rzecz chyba najważniejsza, należy w minimalnym chociaż stopniu być przygotowanym na ewentualne zdarzenia odchodzące lekko od normy, do której jesteśmy tak bardzo przystosowani.
Nie musisz się wysilać. Tak naprawdę istnieją dwa powszechne stereotypy na temat Sycylii i najczęściej to właśnie one prowokują dwie najczęściej spotykane reakcje.
Reakcja nr 1: "Ooo jak super!!! Ale Ci zazdroszczę!!! Plaża, morze, ciepło no i wiesz... Ci gorący Włosi."
Reakcja nr 2 (ta najczęściej spotykana): "Ooo naprawdę? Ale mówisz serio? Kurcze, wiesz... nie bierz tego do siebie ale... współczuję Ci. No bo wiesz... brud, bieda, pełno śmieci, ten gorąc, korupcja... no i jeszcze ta MAFIA. Proszę Cię, uważaj na siebie. A tak w ogóle to uważam, że powinnaś przemyśleć to jeszcze raz i podjąć słuszną decyzję".
No cóż, tacy już niestety jesteśmy, że jeśli tylko możemy, to staramy się patrzeć na świat przez pryzmat tego co usłyszeliśmy od kogoś, kto usłyszał, bo ktoś, kto mu powiedział, to słyszał jak mówili, że tamten co opowiadał to wiedział to NA PEWNO, bo... mu powiedzieli.
Tak naprawdę to wszyscy słyszeli, nikt nie był, ale każdy wie najlepiej.
Trzeba umieć powiedzieć sobie jasno "Jadę na Sycylię, bo...". Trzeba, a przynajmniej należałoby, zastanowić się poważnie, czy to jest właśnie TEN czas na zwiedzenie i poznanie TEGO właśnie miejsca. No i, rzecz chyba najważniejsza, należy w minimalnym chociaż stopniu być przygotowanym na ewentualne zdarzenia odchodzące lekko od normy, do której jesteśmy tak bardzo przystosowani.
Subskrybuj:
Posty (Atom)